Kibice Widzewa: policja nie jest bez winy

Kibice Widzewa: policja nie jest bez winy

23 października 2012 | Autor:
PODZIEL SIĘ

W związku z niedzielnymi wydarzeniami na stacji w Katowicach, Stowarzyszenie Kibiców Widzewa Łódź „Fanatycy Widzewa” wystosowało oświadczenie, w którym nie zgadza się z przedstawianiem zdarzeń na dworcu przez media, jakoby sprawcami wszystkich zniszczeń byli kibice. Stowarzyszenie krytykuje działania policji.

Fot. PKP PLK

Przypomnijmy: w ubiegłą sobotę, w godzinach wieczornych wracający wynajętym pociągiem  z Gliwic kibice łódzkiego Widzewa starli się z Policją na peronie trzecim katowickiego dworca. W stronę mundurowych poleciały m.in. butelki i kamienie. Policjanci używali w starciu gumowych kul. Ośmiu funkcjonariuszy trafiło z obrażeniami do szpitala. Pociąg z kibicami został później zatrzymany w Zawierciu, gdzie aresztowano 9 chuliganów a dwóch kibiców trafiło do izby wytrzeźwień.W wyniku starcia został zdewastowany trzeci peron stacji Katowice. PKP Polskie Linie Kolejowe oszacowały zniszczenia na co najmniej 60 tys. zł. Uszkodzone zostały m.in. dwa pragotrony, zegar, dwie gabloty z rozkładem jazdy pociągów, trzy kosze na śmieci. Kibice wyrwali też kostkę brukową na powierzchni ponad jednego metra kwadratowego i poobijali ściany nad tunelem wejściowym do przejścia podziemnego.

„Dziwna sytuacja”
Stowarzyszenie „Fanatycy Widzewa” w przesłanym do naszej redakcji oświadczeniu zaznacza, że na stacji w Katowicach miała miejsce „dziwna sytuacja”. Według kibiców medialny opis wydarzeń pozostawia wiele do życzenia. Poniżej przedstawiamy listę faktów, które według Stowarzyszenia zasługują na szczególną uwagę:

• podróż pociągiem, aż do stacji w Katowicach przebiegała sprawnie i bezpiecznie, z poszanowaniem ładu i porządku publicznego;
• postój na stacji w Katowicach nie był planowany przez organizatora;
• nikt z kibiców po wyjściu z pociągu nie atakował ani funkcjonariuszy policji, ani nikogo innego, peron był pusty;
• funkcjonariusze policji pilnujący porządku na dworcu w Katowicach nienależycie wywiązali się ze swoich obowiązków, gdyż pozwolili grupce kilku pijaczków zaczepić, a następnie obrzucić butelkami kibiców Widzewa;
• biernie przyglądający się temu stróże prawa, jakby tylko czekali na sprowokowanie kibiców przez tą grupkę i zainterweniowali dopiero w sytuacji próby przegonienia wyrostków;
• brutalna interwencja policji skupiła się na osobie jednego z kibiców, co spowodowało reakcję jego kolegów;
• dzięki sprawnej interwencji Stowarzyszenia udało się uspokoić sytuację i kibice powrócili do pociągu, tak aby szybko i sprawnie opuścił on peron i nie doszło do niepotrzebnego zaognienia sytuacji;
• dalsza podróż przebiegała w spokoju;
• przewoźnik nie miał większych zastrzeżeń co do stanu przekazanego taboru.

Stowarzyszenie liczy na to, że dworcowy monitoring został odpowiednio zabezpieczony i dzięki niemu przytoczone fakty ujrzą światło dzienne, co nie pozwoli nikomu nimi manipulować. „Za niedopuszczalne i nieodpowiedzialne uważamy sytuację, w której brak szybkiej interwencji policji na zaczepki kilku osobników doprowadza do sytuacji, jaka miała miejsce na dworcu w Katowicach. Liczymy, że wobec osób odpowiedzialnych za dopuszczenie do takiej sytuacji zostaną wyciągnięte odpowiednie konsekwencje”- czytamy w oświadczeniu.

Brak działań prewencyjnych
Bulwersującą kwestią dla Stowarzyszenia jest sposób użycia broni przez funkcjonariuszy policji. Zdaniem kibiców do uszkodzenia monitorów na peronach doszło najprawdopodobniej na skutek niewłaściwego użycia broni przez policjantów - oddawania strzałów na wysokości głowy. „Równie bulwersującym jest sposób, w jaki został potraktowany schwytany kibic, bestialsko bity i dosłownie obdarty z godności.

Stowarzyszenie potępia wszelkie akty wandalizmu. „Na dworcu w Katowicach nie powinno dość do niepotrzebnych przepychanek z policją. Jednakże w świetle zaistniałych faktów nie trudno zrozumieć nam to, iż część osób zareagowała na taki obrót wydarzeń w emocjonalny sposób. Pomimo gorącej sytuacji jaka zaistniała, prawa powinno się przestrzegać” – zaznaczają w oświadczeniu kibice.

Stowarzyszenie nie ma raczej zastrzeżeń co do swoich działań. A z tego co się udało ustalić „Fanatykom Widzewa” postój w Katowicach to standardowa procedura. „My go nie planowaliśmy, byli byśmy ostatnimi, którzy chcieli by się tam zatrzymać. Nie możemy jednak brać odpowiedzialności za każdego z osobna” – oświadczają w swoim oficjalnym stanowisku.

Sprawdziliśmy, czy rzeczywiście, jak twierdzą „Fanatycy Widzewa”, Przewozy Regionalne nie miały większych zastrzeżeń co do stanu składu użytego do przejazdu. Michał Stilger z biura prasowego PR, informuje, że nie było większych strat – w ezecie oberwano kilka śmietniczek i zniszczono umywalkę w toalecie. Koszt zniszczeń nie jest wielki.