Zaboklicki: miasta otrzymają wszystkie zamówione tramwaje do końca grudnia

Zaboklicki: miasta otrzymają wszystkie zamówione tramwaje do końca grudnia

17 grudnia 2015 | Autor: RW
PODZIEL SIĘ

Kraków, Łódź, Bydgoszcz – to miasta, które wciąż czekają na brakujące tramwaje z Pesy. Łącznie chodzi o kilkanaście pojazdów. Producent z Bydgoszczy musi zdążyć z dostawami do końca tego roku, aby samorządy mogły ubiegać się o dotację z funduszy unijnych. – Zapewniam, że wszystkie tramwaje dotrą do odbiorców przed 1 stycznia 2016 roku – mówi Tomasz Zaboklicki, prezes spółki.

Fot. Pesa

Przypomnijmy, że Pesa miała dostarczyć 36 „Krakowiaków” do 15 września. Są to najdłuższe tramwaje na polskim rynku. Z kolei Łódź oczekuje na jednowagonowe Swingi od 15 listopada - wówczas minął pierwotny termin dostaw. Łącznia ma ich być 22. Wszystkich 12 Swingów nie otrzymała jeszcze Bydgoszcz.

Czy producent zdąży nim minie termin na przedstawienie faktur za zrealizowane inwestycje współfinansowane z budżetu UE na lata 2007-2013? – Takiego zagrożenia nie ma. Wszystkie tramwaje dla Krakowa trafią pod Wawel do 22 grudnia. Prawie codziennie są realizowane kolejne dostawy. Kontrakt dla Bydgoszczy wypełnimy do końca roku. To samo dotyczy Łodzi, do której trafiły już pierwsze tramwaje– wylicza prezes Pesy. – Proszę uzbroić się w cierpliwość – dodaje.

W odróżnieniu do pociągów typu Dart (opóźnienie w ich produkcji wymagało specjalnego porozumienia z PKP Intercity) montaż jednego tramwaju trwa dużo szybciej, bo zaledwie 9 dni, a w zakładach Pesy w Bydgoszczy składanych jest jednocześnie kilka wagonów.

– Nie obawiamy się o nasze moce produkcyjne. Ewentualna zwłoka może wynikać ze strony naszych poddostawców. Jednak i oto jestem spokojny – przekonuje Tomasz Zaboklicki.

Warto przypomnieć, że kumulacja projektów tramwajowych i kolejowych na finiszu wydatkowania środków unijnych jest efektem kilku niekorzystnych okoliczności.

– Przykładowo, kontrakt na dostawę tramwajów dla Bydgoszczy został podpisany już 6 lat temu. Nie ruszyliśmy wcześniej z ich produkcją, ponieważ nie było zgody na dopuszczenie budowanej linii tramwajowej na Fordon, po której miały jeździć. Pozostałe kontrakty zawarliśmy około dwóch lat temu. Wówczas jeszcze mieliśmy podstawy sądzić, że umowę z Bydgoszczą zrealizujemy na początku tego roku. Niektórych rzeczy nie da się przewidzieć – tłumaczy szef Pesy. – To pokazuje, jak niektóre decyzje są niezależne od nas, czyniąc nas zakładnikami pewnych sytuacji. Można nas porównać do łódki, którą wiosłujemy, ale jest ona targana wiatrami i oddziałują na nas niekorzystne „prądy”.

Niemniej, Pesa z pewnością nie będzie się uchylać przed możliwymi negatywnymi konsekwencjami w postaci kar finansowych. – Wbrew pozorom to nas nawet wzmocni. Tego typu przygody jeszcze bardziej nas mobilizują i tworzą podstawy do dalszego rozwoju. Nie jesteśmy spółką giełdową, która myśli kryteriami maksymalizacji zysku za wszelką cenę. Nas interesuje długofalowy rozwój nowych projektów i produktów  – wyjaśnia Tomasz Zaboklicki. – Nasi krytycy powinni zwrócić uwagę na to, że z podobnymi problemami borykają się najwięksi giganci na rynku produktów wysokoprzetworzonych tacy jak Boeing, Siemens, Alstom czy Bombardier.