Transport miejski Renault TN6 z 1933 roku w parku maszyn MZA

Renault TN6 z 1933 roku w parku maszyn MZA

26 lutego 2019 | Autor: POM | Źródło: ZTM Warszawa
PODZIEL SIĘ

Miejskie Zakłady Autobusowe zasilił niezwykły zabytek – autobus Renault TN6 z 1933 roku. To bliźniacza konstrukcja warszawskich pojazdów marki Somua, które jeździły po stolicy w latach 1928 - 1949. Autobus z pewnością będzie ogromną atrakcją, m.in. podczas zbliżającej się rocznicy stulecia warszawskich autobusów. W niedługim czasie Miejskie Zakłady Autobusy zdradzą więcej szczegółów dotyczących tego wyjątkowego egzemplarza.

Fot. MZA

Końcówka lat dwudziestych ubiegłego wieku to dla Dyrekcji Tramwajów i Autobusów decyzja o  wykorzystaniu dobrej koniunktury gospodarczej Warszawy i wznowienia kursowania autobusów miejskich. Tym razem postanowiono wykorzystać je do uzupełnienia sieci tramwajowej w Śródmieściu. Linie poprowadzono z centrum przez dobrej jakości ulice, obok firm handlowych i banków. Do obsługi zakupiono pojazdy wyprodukowane we francuskich zakładach koncernu Schneider-Creusot. Pierwszych 11 autobusów, o sprawdzonej na ulicach Paryża konstrukcji, trafiło do Warszawy w 1928 roku. W tym samym roku, dokładnie 28 czerwca, uroczyście zainaugurowano kursowanie nowej linii A, łączącej pl. Teatralny z pl. Zbawiciela. Do obsługi niespełna trzy i półkilometrowej trasy wykorzystano 8 z 11 autobusów, pozostawiając trzy w rezerwie. Trasę pokonywały w 18 minut, co pozwoliło uzyskać atrakcyjną częstotliwość sześciu minut.

Komunikacja autobusowa szybko została uznana za tanią i łatwo dostępną dzięki specjalnej taryfie strefowej. Opłata za przejazd całego kursu wynosiła 30 groszy, jednak podróżując na odcinkach pl. Teatralny - pl. Napoleona, pl. Napoleona – Krucza i Krucza - pl. Zbawiciela, można było zapłacić po 10 groszy za każdy.

Same autobusy Somua były najbardziej eleganckimi w historii warszawskiej komunikacji. Pojazd miał z tyłu obniżoną otwartą platformę zamykaną łańcuszkiem. Znajdowało się tam stanowisko konduktora ubranego w płaszcz obszywany futrem oraz czapkę typu kepi. W głąb autobusu prowadziły przesuwne dwuskrzydłowe, przeszklone drzwi. Wnętrze było wykończone drewnem, poręcze chromowane, a podwójne skórzane siedzenia umieszczone w poprzek względem przejścia zapewniały wygodną podróż 32 osobom. Wentylację środka zapewniały opuszczane okna, jednak ze względów bezpieczeństwa zastosowano takie rozwiązanie tylko z jednej strony. Warszawiacy nazywali je "świniami" lub bardziej przyjaźnie "mopsami" ze względu na charakterystyczny kształt klapy silnika przed kabiną kierowcy. Ten siedział nad pierwszą osią, w kabinie osłoniętej jedynie przednią szybą. Obok niego zasiadał posterunkowy, przydzielony do zapewnienia bezpieczeństwa podróżnych.

Kolejne dostawy francuskich autobusów nieco się różniły, bowiem do Warszawy trafiały tylko podwozia. Ten dziwny zabieg był związany z popieraniem krajowego przemysłu oraz realizowaniem umów międzynarodowych gwarantujących Wolnemu  Miastu Gdańsk lokowanie inwestycji i składanie zamówień w tym mieście przez firmy i przedsiębiorstwa polskie. Nadwozia zamówiono w Stoczni Gdańskiej. Wykonawcą kolejnych zabudów była lotnicza fabryka "Plage i Laśkiewicz" z Lublina oraz Państwowe Zakłady Inżynieryjne.

W sumie do Warszawy trafiło 45 takich pojazdów w dwóch wersjach: czterocylindrowej Somua i Somua Six wyposażonej specjalnie dla Warszawy w silnik sześciocylindrowy o zwiększonej mocy i zabudowany tylny pomost. Można je było zobaczyć na niemal wszystkich trasach, przez co stały się charakterystycznym elementem otoczenia. Niektóre z nich można było spotkać na ulicach podczas wojny, a cztery ją przetrwały. Autobusy o numerach bocznych 41-44 zostały przywrócone do ruchu w latach 1946-1947 i do 1949 roku obsługiwały m.in. linię P z pl. Unii Lubelskiej na ul. Wersalską.

Przywieziony z Holandii egzemplarz Renault SN6 to jeden z kilku zachowanych na świecie. W Polsce to dziś jeden z dwóch najstarszych przedwojennych autobusów. Drugi należy do kolekcji zabytkowych pojazdów Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego S.A. w Krakowie i jest to autobus Durant Rugby z roku 1929. Miejskie Zakłady Autobusy zdradzą więcej szczegółów dotyczących tego wyjątkowego egzemplarza. Oby pojawiał się na ulicach Warszawy jako atrakcja turystyczna. Na pewno znajdzie duże grono zwolenników.