Przemysław Hołowacz (Grupa CSL): Od Brexitu mijają miesiące, ale czy przedsiębiorcom jest łatwiej?

Przemysław Hołowacz (Grupa CSL): Od Brexitu mijają miesiące, ale czy przedsiębiorcom jest łatwiej?

01 października 2021 | Źródło: Kurier Kolejowy
PODZIEL SIĘ

Wielka Brytania nie jest już częścią Unii Europejskiej. Brexit to wydarzenie absolutnie bez precedensu, które poniosło za sobą wiele zmian gospodarczych. Jak po kilku miesiącach prezentuje się sytuacja przedsiębiorców? Z czym nadal są problemy, a jakie komplikacje udało się już opanować?

Fot. Grupa CSL

Jak mówi Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju w Grupie CSL to przestrzeń wielkie aktywności dla firmy, bo wymiana handlowa między Europą, a wyspami jest atrakcyjna, ale nadal dość skomplikowana ze względu na procedury celne. - Obsługujemy obecnie ok. 25 klientów, którzy zajmują się  handlem z Wielką Brytanią. To przedsiębiorcy, którzy wiedzą, że to bardzo atrakcyjny rynek.

Zdobywamy klientów, którzy w dużej mierze zostali „porzuceni” przez dotychczasowych spedytorów.

Ruch gospodarczy między Europą, w Wielką Brytanią wraca do normy, ale bardzo powoli. Brexit spowodował, że wiele firm zdecydowało się ograniczyć zarówno import jak i eksport. Najpierw podstawowym problemem była administracja. Teraz jako większą komplikacje przedsiębiorcy wskazują wysokie koszty prowadzenia działalności między Wielką Brytanią, a Europą. To, co dla jednym firm okazuje się problemem, dla innych jest szansą. Brexit wywołał w gospodarce tak wielkie zamieszanie, że sami Brytyjczycy nie zawsze wiedzieli jak proceduralnie rozwiązywać pewne problemy związane z obrotem gospodarczym.

- Zdobywamy klientów, którzy w dużej mierze zostali „porzuceni” przez dotychczasowych spedytorów. Był taki moment, że przedsiębiorcy szukali jakiejkolwiek agencji celnej, byle tylko odprawić towar. Obecnie sytuacja się uspokoiła, przedsiębiorcy szukają profesjonalnych agencji celnych, działamy z wieloma firmami, które mają nie zawsze doświadczenia pozytywne z innymi agencjami, a u nas znajdują jakość i pewność dobrej obsługi - mówi Przemysław Hołowacz.

Które problemy już udało się opanować, a co nadal jest problemem?

- Odprawa importowa w Anglii jest tematem łatwiejszym, ale tylko jeżeli mówimy o nieskomplikowanych produktach. Operatorzy pocztowi poradzili już sobie z przesyłkami do wartości 150 EUR. Niestety małe paczki powyżej tej wartości w dalszym ciągu stanowią zmartwienie, gdyż nie mogą być objęte uproszczoną procedurą odpraw paczek przesyłanych przez operatorów pocztowych i zarówno koszt przesyłki, jak i sam koszt odprawy, często przewyższają kilkukrotnie wartość towaru - mówi Przemysław Hołowacz.

- Kolejna bolączka dotyczy towarów sprzedawanych z Wielkiej Brytanii na teren Unii Europejskiej, które musiały być eksportowane za pomocą tranzytu na przykład do Polski. Wcześniej niewymagane były gwarancje celne, a teraz tak jest. Towar musi być dopuszczony do obrotu już np. we Francji, co komplikowało łańcuch dostaw i zwiększało mocno koszt odprawy - dodaje Przemysław Hołowacz.

W Wielkiej Brytanii brakuje towarów w sklepach? Dlaczego może tak się dziać?

Ocena czy Brytyjczycy żałują Brexitu miałaby pewnie charakter polityczny. Nie da się jednak ukryć, że nie wszyscy przewidzieli jak poważne konsekwencje gospodarcze przyniesie wyjście z Unii Europejskiej. Mowa o ogromnej ilości procedur, naderwanym zaufaniu pomiędzy partnerami biznesowymi, ale i brakiem regularnych dostaw towarów importowanych. Jak mówi Przemysław Hołowacz było to odczuwalne szczególnie w czasie pandemii koronawirusa. Brytyjczycy czasem widzieli puste półki w sklepach spożywczych.

 - Duże dostawy do Anglii w czasie pandemii koronawirusa były często bardzo skomplikowane. Wzrosły koszty odprawy, a na dodatek, gdy występował szczyt zachorowań to zdarzały się problemy z przeładunkiem towaru. Grupa CSL robiła wszystko, by zapewnić klientom ciągłość usług i to się udawało. Wiemy jednak o ładunkach, które się nie udawały, bo połączenie pandemii, Brexitu i ogólnej sytuacji na rynku transportowym powodowało, że spedytorzy zawieszali działalność - mówi Przemysław Hołowacz.

Ekspert mówi o wzroście kosztów produktów: - Importerzy czy eksporterzy radykalnie zoptymalizowali asortyment. Czasem zdarzało się, że zamiast 500 produktów importowano lub eksportowano tylko 100. To kwestia oszczędności, ale i ułatwień związanych np. z kontrolami sanitarnymi. Mogło się to przedkładać np. na to jaka była dostępność niektórych produktów w sklepach - dodaje Przemysław Hołowacz.